Użytkownicy kablówki i „satelity” nie powinni bać się „telewizyjnej cyfryzacji”

Mam wrażenie, że już kiedyś na tym blogu pisałem o tym, że kampania informacyjna na temat naziemnej telewizji cyfrowej wymaga sporo do życzenia. Niestety z efektami ów zjawiska można spotkać się prawie codziennie. Ostatnio mój znajomy z oburzeniem mówił, że przez Unię Europejską od 2013 roku nie będzie mógł oglądać „kablówki” w swoim starym telewizorze. Gdy zapytałem dlaczego odpowiedział „bo jakiejś cyfrowej telewizji im się zachciało”.

Oczywiści ów kolega racji nie miał. Wynikający z „zaleceń” Unii Europejskiej proces cyfryzacji telewizji dotyczy jedynie sygnału nadawanego naziemnie czyli takiego, który odbiera się przy użyciu tradycyjnej anteny dachowej lub pokojowej.

„Niedogodności” (jeśli to można tak nazwać) ze wspomnianą „cyfryzacją” nie odczują ci, którzy telewizję oglądają za pośrednictwem platform satelitarnych (antena w kształcie „talerza”). Te od dawna nadają już w systemie cyfrowym i wszystkie dekodery sprzedawane przez operatorów telewizji satelitarnej (Cyfrowy Polsat, Cyfra+, N) od dawna już odbierają cyfrowy sygnał telewizyjny.

Nieco inaczej wygląda to w przypadku użytkowników telewizji kablowych. Tu operatorzy mogą wprowadzić nadawanie cyfrowe lecz nie muszą. Często jest też tak, że operatorzy kablowi utrzymują oba typy nadawania jednocześnie (nie znam operatora, który oferowałby wyłącznie sygnał cyfrowy). Do odbioru „cyfrowej kablówki” najczęściej nie wystarczy telewizor nowego typu. Operatorzy wymagają dzierżawy własnego dekodera cyfrowego. Jeśli jednak nie chcesz korzystać z dobrodziejstw cyfrowej telewizji kablowej wciąż możesz odbierać sygnał analogowy jak dotychczas.

Proces „cyfryzacji telewizji” na razie nie obejmuje operatorów kablowych i po 2013 roku mogą (i najprawdopodobniej będą) oni wciąż nadawać sygnał analogowy. Ewentualna decyzja o całkowitym przejściu z „analogu na cyfrę” w kablówkach mogą podjąć jedynie sami operatorzy sieci kablowych.